sobota, 25 stycznia 2014

jak napoje energetyczne działają na organizm?

Niektóre kraje takie jak Dania, czy Norwegia zabroniły rozprowadzania napojów energetycznych.
We Francji są dostępne na rynku, ale na etykiecie muszą być widoczne informacje o ich szkodliwości.
Tam, gdzie są dozwolone bez ograniczeń, a do takich krajów należy Polska, znajdują swoich zwolenników często wśród nieświadomej zagrożeń młodzieży. Tymczasem naukowcy, którzy badali czynniki sprzyjający ryzykownym zachowaniom nastolatków i młodych dorosłych stwierdzili, że należą do nich również napoje energetyczne.


Pierwsze napoje energetyczne pojawiły się na rynku światowym około połowy lat 90-tych i szturmem zdobyły wielu amatorów. Jak z samej nazwy wynika, zadaniem napojów energetyzujących jest szybkie dostarczenie organizmowi energii. Mogą one pobudzać, ale na krótko, nie poprawią jednak kondycji człowieka i nie spowodują, że stanie się wypoczęty. Są dostępne w każdym supermarkecie, osiedlowym sklepiku i na stacji benzynowej. Reklamy napojów energetycznych obiecują, że nawet staruszek dostanie taką dawkę energii, że poleci ponad chmury. Producenci podkreślają, że zwiększają wydajność fizyczną i umysłową. Pijemy je, zamiast popołudniowej kawy, żeby ugasić pragnienie, albo dlatego, że lubią ich smak. Właściwie powinny być sprzedawane wyłącznie w sklepach sportowych. Zostały bowiem opracowane dla osób, które intensywnie ćwiczą i przeżywają duży stres. Stymulują i przyspieszają rytm bicia serca, jeśli więc po ich spożyciu nie wykonujemy ćwiczeń fizycznych, napój może doprowadzić nawet do zawału serca, albo wylewu.



Badająca uzależnienia Kathleen Miller z University of Buffalo, doszła do wniosku, że regularne i duże spożycie napojów energetycznych wpływa na ryzykowne i agresywne zachowania, takie jak przemoc, seks bez zabezpieczeń, czy sięganie po substancje psychoaktywne.


Natomiast jak donosi Times Online, Scott Willoughby z University of Adelaide, ostrzega przed spożywaniem napojów energetyzujących, bowiem badania przeprowadzone na studentach w wieku 20-24 lat wykazały, że po wypiciu zaledwie jednej 250-mililitrowej puszki napoju wzrasta lepkość krwi, co zwiększa ryzyko tworzenia się skrzepów. U tych, którzy piją energy drinki na kanapie przed telewizorem, mogą doprowadzić do zawału serca i udaru mózgu.

Lubimy napoje energetyzujące, bo czujemy się po nich ożywieni i podekscytowani. A to właśnie m.in. za sprawą kofeiny i uderzeniowej dawki witaminy B12, używanej w medycynie do ratowania pacjentów, którzy stracili przytomność po spożyciu olbrzymich dawek alkoholu. Dla człowieka w pełni sił jest ona zwyczajnie za duża. Przedawkowanie tej witaminy wiąże się z zaburzeniem powstawania ciałek krwi, zmianami zwyrodnieniowymi błony śluzowej żołądka, stanami zapalnymi ust, zaburzeniem w układzie nerwowym, zaburzeniem wzrostu u dzieci i depresją. Kofeina to natomiast najczęściej używany środek pobudzający. Zwiększa wydzielanie adrenaliny i noradrenaliny w organizmie. Zwane są one hormonami walki i ucieczki, bo natychmiast stawiają organizm w stan gotowości bojowej. Pod ich wpływem w komórkach uruchamiane są rezerwy energetyczne. Mocno przyspiesza tętno i oddech, wzrasta ciśnienie krwi.
Rozkurczają się oskrzela, dzięki czemu do komórek dociera więcej tlenu.

Wszystkie tego typu napoje zawierają również taurynę. Jest to substancja białkowa, która występuje naturalnie, np. w czerwonym mięsie. Pobudza komórki nerwowe do intensywnego działania i wspomaga pracę mięśni. Ogranicza też wydzielanie serotoniny, czyli neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za uczucie odprężenia. Innym skutkiem ubocznym energetyków są choroby nerwowe, a nawet neurozy. Niektóre zawierają glucuronolactone. Ten produkt chemiczny został stworzony w latach 60-tych przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych. Miał służyć żołnierzom w zwalczaniu stresu podczas wojny w Wietnamie. Działa jak halucynogenny narkotyk. Szybko się jednak okazało, że jest śmiertelną trucizną, wpływającą na pojawianie się migreny, guzów mózgu i chorób wątroby. Dlatego w armii został wycofany. Dziś jednak można go znaleźć w niektórych napojach energetycznych.
W ich składzie są też 
L-karnityna, aminokwas ułatwiający wykorzystanie energii oraz łatwo wchłanialne węglowodany proste o dużej kaloryczności (glukoza, fruktoza lub sacharoza).
Część napojów energetycznych zawiera także 
wyciągi roślinne. Popularne są produkty wzbogacone o ekstrakt z żeń-szenia czy miłorzębu japońskiego. Mają być one zdrowsze i mniej szkodliwe, jednak ich działanie na organizm nie zostało jeszcze potwierdzone.

źródło: urodaizdrowie.pl






Ja niestety muszę się przyznać, że kiedyś piłam bardzo dużo energetyków, teraz jednak jest o wiele lepiej i piję je rzadko. A jak jest z tym u Was? 


pozdrawiam ;)

8 komentarzy:

  1. nie pijam takich napojów, na szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też własnie czytałam kiedyś o nich wiele złego. Warto o tym wspominać, bo na prawdę mogą nam narobić syfu w organizmie... ja jestem fanką wody mineralnej niegazowanej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przepadam za tymi energetyzującymi napojami... Zdecydowanie stawiam na naturalne soki owocowe, a jeśli już to tylko pepsi diet - to też, co prawda nic dobrego;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś za nimi nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś piłam energetyki tzn może przez jakiś tydzien jak miałam 12 lat, bo mi bardzo smakowały, ale potem po prostu przestałam i może potem dwa czy trzy razy ;) nie piję ich bo są niezdrowe wręcz niebezpieczne jak napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie to sam cukier, więc nie tykam, sporadycznie mi się zdarzy jak mam ochotę.. ;). Ale mam niestety koleżanki, które piją codziennie, czasem nawet po kilka razy..

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzadko sięgam po takie specyfiki, ale od czasu do czasu nachodzi mnie ochota choćby na sam smak ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam taki dłuższy niestety moment, kiedy piłam napoje energetyzujące. Przyznam, że uwielbiałam ich smak a sam zapach mnie już przyjemne pobudzał. Intensywnie się w tedy uczyłam i pracowałam i jakoś mnie to trzymało. W dodatku znalazłam takie rozpuszczane w wodzie, skład taki sam jak tego popularnego, a cena wielokrotnie niższa. Potem poczytałam na ten temat i definitywnie odstawiłam "energetyki".
    Przerażające jest to jak niska jest świadomość ich szkodliwości i że piją je dzieci.

    OdpowiedzUsuń